Obóz biegowy w Szklarskiej – nasz pierwszy raz w roli trenerów

Obóz biegowy w Szklarskiej - trenerzy biegania z grupką zawodników

To był krótki obóz biegowy, bo tylko czterodniowy, ale sporo zdołaliśmy zrealizować. Z biegania był drugi zakres, wycieczka w góry, rytmy i sporo sprawności na sali. Dopisała nie tylko pogoda, ale i humory uczestników oraz trenerów. Ale zacznijmy od początku.

Dzień 1

Zgrupowanie zaczęliśmy w czwartek popołudniowym treningiem. Byliśmy zakwaterowani w hotelu Górnicza Strzecha. Trochę baliśmy się zalegającego śniegu, który jeszcze kilka dni wcześniej leżał w Szklarskiej, na szczęście prawie wszystko stopniało, w dniu przyjazdu było grubo ponad 10 stopni. Ruszyliśmy trasą na Jakuszyce przy zamkniętej hucie szkła na rozruch po podróży. Trenerzy podzielili uczestników na grupki i wybadali pozim biegowy uczestników. Trasa wiedzie cały czas pod górę, więc z biegiem kilometrów wzrastała ilość topniejącego śniegu. W pewnym momencie zaczęło cyć nam wszystko jedno czy wbiegamy w kałużę czy nie, buty i tak były całe mokre. Na szczęście dzięki takiej trasie powrót był z górki 🙂 Pod koniec biegania było już prawie ciemno, w sumie nie ma co się dziwić, to był koniec listopada. Szybka zmiana mokrych ciuchów i butów i sesja rolowania, rozciągania i krótkiego zestwu wzmacniającego brzuch i grzbiet. Jest obóz biegowy to musi być plan. Omówiliśmy go po kolacji i trochę pogadaliśmy na temat żywienia (i nie tylko). Ustaliliśmy, że skoro większość nie trenuje codziennie i mamy w większości okres roztrenowania, to na popołudniowe treningi biegowe miało wychodzić tylko kilka chętnych osób.

Dzień 2

W piątek zaplanowaliśmy bieg ciągły na słynnej drodze pod Reglami. Kto biegał ten wie, że trasa nie jest łatwa i pagórki mogą zmęczyć. Podzieliliśmy uczestników na grupki, określiliśmy zakładane tempo i ruszyliśmy. Trenerzy biegli na początku i końcu stawki kontrolując tempo skrajnych grup. Większość dała radę, ale część zawodników trochę przesadziła z początkowym tempem, przez co tętno końcowe skoczyło trochę za bardzo oraz  pojawiły się pierwsze oznaki zmęczenia. Na szczęście po obiedzie był czas na drzemkę i regenerację. Po południu sesja stabilizacji na sali i wieczorem masaże i partyjka bilarda 🙂

Dzień 3

Plan pierwszego treningu zakładał wycieczkę biegową przez Kamieńczyk, Hale Szrenicką, do Śnieżnych Kotłów, powrót przez Łabski Szczyt. Zdawaliśmy sobie sprawę, że wyżej warunki mogą być zbyt ciężkie na buty biegowe i możemy po kilku kilometrach wrócić na Regle. Na szczęście do Hali Szreniskiej warunki nie były najgorsze, wprawdzie leżał mokry śnieg, ale nie było lodu. W tym momencie jeszcze słońce przebijało się przez chmury, wydawało się że mamy szczęście z pogodą. Wszystko zaczęło się zmieniać kiedy zbliżaliśmy się do Śnieżnych Kotłów. Gęsta mgła i silny, mroźny wiatr zniechęcał do wycieczek po górach. Marząc o ciepłej herbacie dotarliśmy do schroniska, które niestety było zamknięte. Zmarznięci zbiegliśmy do schroniska pod Łabskim Szczytem i z powrotem do Szklarskiej. Po południu piłki lekarskie na sali, a wieczorem wykład o odżywkach przedstawiciela firmy Enervit. To był cięzki dzień nie tylko dla zawodników, ale również trenerów.

Dzień 4

Na pożegnanie z górami ponownie odwiedziliśmy Regle. Rozbieganie i kilka technicznych rytmów oprócz  zalet szkoleniowych przyniosły uczestników sporo endorfin. Bieganie z rękami nieruchomo wyglądało wesoło o czym możecie przkonać się na filmie 🙂 Po powrocie roler, rozciąganie i szykowanie do powrotu do Warszawy.

Podsumowując

To był nasz pierwszy obóz biegowy, w którym uczestniczyliśmy jako trenerzy. Nauczyliśmy się sporo, również sporo wiedzy przekazaliśmy uczestnikom. Podobno im się podobało, nam też. To była fajna grupka pozytywnych ludzi zakręconych na punkcie biegania tak samo jak my. Mimo, że wróciliśmy zmęczeni, to świetnie się bawiliśmy i już nie możemy doczekać się organizacji kolejnego zgrupowania, które już na przełomie kwietnia/maja 2018, obserwujcie nas, szczegóły wkrótce się pojawią. Jeśli chcecie zobaczyć jak to wyglądało zapraszamy do obejrzenia krótkiego filmiku z naszego wyjazdu.