Weekend startowy 5-7.05

trenerka biegania Kamila Pobłocka-Dobrowolska na Biegu Europejskim Gdynia

Jak co weekend przedstawiamy ważniejsze (naszym zdaniem) starty w Polsce, na świecie i starty trenerów oraz naszych zawodników. A w tym tygodniu było ciekawie.

Pierwszy miting Diamond League

W piątek rozpoczął się cykle prestiżowych mitingów Diamond League gdzie najlepsi na świecie lekkoatleci zaczynają walkę o diamenty. Pierwszy start odbył się w Doha i jak zwykle posypał się grad najlepszych wyników na świecie w tym roku. Najbardziej wartościowe były chyba na rzucie oszczepem mężczyzn (93,90m) i w biegu na 300 z przeszkodami pań gdzie zabrakło setnych do złamania 9 minut. Mieliśmy tam tylko dwójkę naszych reprezentantów, Joannę Jóźwik na 800m i Karola Hoffmana w trójskoku, którzy jeszcze najwyraźniej budują swoją formę, bo rewelacji nie było. Spokojnie sezon dopiero się zaczyna i mamy nadzieję, że na kluczowych imprezach będzie lepiej.

Breaking2

Wczesnym rankiem na torze Formuły 1 we Włoskim Monza odbył się finał organizowanego przez firmę Nike projektu Breaking2. Chodziło o złamanie magicznej bariery 2h w maratonie. Już w zeszłym roku wytypowano trójkę zawodników, którzy mieli się podjąć tego wyczynu. Wynajęto całą armię specjalistów, od fizjologów, dietetyków przez trenerów i innych naukowców, którzy głowili się co można usprawnić i polepszyć. Wynajęto kilkunastu pacemakerów, którzy mieli nadawać tempo rywalizacji, sportowcy mieli indywidualnie przygotowane pod siebie napoje i żele podawane przez rowerzystów, wielki samochód osłaniał od wiatru biegaczy, laserowa linia wyznaczała tempo na 2h i najlepszą pod względem aerodynamiki formację pacemakerów. I oczywiście były do tego celu specjalnie przygotowane buty oddające podobno koło 4% energii. Wszystkie te zabiegi wydawały się niewystarczające, przecież rekord świata wynosił prawie 3 minuty wolniej, sami nie wierzyliśmy w powodzenie akcji. O wyniku lepszego od rekordu świata można się było śmiało spodziewać, to 2h wydawały się nierealne. Okazało się, że do magicznej granicy zabrakło tylko 25 sekund. Dokonał tego Eliud Kipchoge. I mimo, że rekord nie zostanie uznany ze względu na niektóre przekroczenia przepisów IAAF, to należy pogratulować Kenijczykowi i całemu zespołowi Nike za ten nadludzki wyczyn.

Parkrun Jabłonna

Jak w każdą sobotę w Jabłonnej odbył się cykliczny bieg Parkrun. Na starcie pojawiła się Monika, która miała pobiec luźno i nie tracić sił przed niedzielnym startem na 10km i Andrzej, który miał lecieć na 100%. Monika trochę przesadziła z tempem i zamiast truchtu pobiegła zbyt mocno. Andrzej z kolei po lekkich problemach w poprzednim tygodniu nie wytrzymał zakładanego tempa i pobiegł wolniej niż miesiąc temu kończąc dystans 5km w ponad 29 minut. Niestety nie zawsze udaje się ukończyć w zakładanym tempie, wyciągamy wnioski i bierzemy się dalej do roboty.

Bieg Europejski w Gdyni

W niedzielę odbył się kolejny z cyklu Grand Prix Gdyni bieg na 10km. Wystartowała Kamila, która po sporej liczbie startów na majówce wystartowała trochę gorzej. Zajęła piąte miejsce z czasem 37:16. Teraz czas złapać trochę świerzości i na następnych startach powinno być dużo lepiej. Wśród mężczyzn wygrał Marek Kowalski z czasem 30:40 i Monika Czapiewska z czasem 36:12.

Bieg Wojciechowy Serock

Po sobotnim zbyt szybkim rozruchu na Parkrunie wystartowała Monika. Dystans 10km zakończyła w rekordowym dla niej czasie 51:00. Tak opisała zmagania na trasie:

“Jak mi się biegło – super. Jak zawsze w trakcie pierwszego kilometra myślałam, że nie dam rady, że ciężko, ale jak złapałam rytm to pierwsze 5 km było rewelacyjne. Niestety jak przyśpieszyłam odrobinę na 5 km, to jakoś mi ciężko było na 6 km i poszło znacznie gorzej. Jak zobaczyłam potem czas na zegarku to się w wzięłam garść i wyrównałam. Dziesiąty kilometr to walka sama z sobą i jak nigdy nie umiem przyśpieszyć na końcu, tak tym razem powiedziałam sobie o nie i kilku facetów wyprzedziłam Z tego jestem najbardziej zadowolona, że się nie poddałam na końcu.

 

Bursztynowy Bieg po Puszczy Białej

Na tym samym dystansie w Pułtusku wystartował Jacek, który dopiero tydzień temu zaczął z nami współpracę. Poszło bez rewelacji 40:36 to wynik gorszy od dotychczasowego rekordu życiowego. Liczymy, że po planie treningowym od Kamili forma wróci już niedługo. Podsumowanie startu zawdonika:

“Organizacyjnie wszystko grało. Lubie ten bieg i tą trasę. Wystartowało 95 osób, ja zająłem 16 miejsce z  czasem 40:36. Trasa bardzo fajnie zorganizowana 5km asfaltu, 5km biegu po Puszczy Białej w przełajowych warunkach.  Co do mojego biegu plan był żeby złamać 40 min. Niestety gazu w nodze nie było.  Początek biegu całkiem dobrze się układał z tempem biegu lekko poniżej 4 min/1km gdy dobiegłem do lasu zrobiło się ciężej i nie dałem rady utrzymać tempa, końcówka biegu trochę lepsza, ale głowa odpuściła już walkę. Na jesieni w tym samym biegu czas 39:37 był dla mnie słabym wynikiem. Dziś pobiegłem minutę gorzej i wyraźnie widać, że organizm nie doszedł jeszcze do optymalnej dyspozycji po kwietniowym maratonie. Cierpliwie trenuje dalej i liczę na rozwój formy.”

Wings For Life

Wisienką na torcie był międzynarodowy bieg Wings For Life. Odbywał się w kilkudziesięciu lokalizacjach na całym świecie, dokłądnie o tej samej porze (w Polsce o 13.00). Uczestnicy biegną “dla tych co nie mogą” czyli ludzi z problemami z rdzeniem kręgowym. Dochód w całości jest przeznaczony właśnie na leczenie. Dodatkowo bieg jest prowadzony w bardzo ciekawej formule, bo to nie biegacze zmierzają do mety, tylko meta (samochód) goni biegaczy i wygrywa ten, kogo dogoni ostatniego. W poznańskiej edycji wystartował Damian. Zakładaliśmy, że przebiegnięcie 50km będzie dobrym wynikiem, a wszystko powyżej będzie sukcesem. Skończyło się na ponad 54km i jedenastym miejscu w Polsce i pierwszej 150tce na świecie. Z tym rezultatem w zeszłym roku stanąłby na podium. Relacja Damiana:

“WFL to zupełnie inna bajka niż klasyczne biegi maratońskie i ultra. Od pewnego momentu świadomość, że każdy kilometr może być ostatnim lekko przerażała, a zarazem dodatkowo motywowała. Fajnie, że udało sie biec równym, dość mocnym tempem od samego poczatku prawie do końca co dało bardzo fajną lokatę w Polsce i na świecie. Podsumowując – nowe doświadczenie, troche nauki o sobie, wyciągamy wnioski i jeszcze kiedyś powalczymy o zwycięstwo :)”

Świetnie spisali się też Polacy z czołówki. Tomek Walerowicz, zwycięzca z Poznania był piąty na świecie, Bartosz Olszewski – zwycięzca z Mediolanu był drugi ogólnie, a Dominika Stelmach wygrała światową rywalizację.

 

fot. Ak-ska, PhotoCameraArt Gregi